Co kupić na prezent pod choinkę? Nie kupuj byle czego!

Coraz bliżej święta, coraz bliżej święta… Oj tak, to już za kilka dni! Ten magiczny czas, kiedy wszyscy przez chwilę mogą  zrobić sobie dobrze jest niepowtarzalny… Szczególnie, gdy zaglądamy pod choinkę, a tam stoi prezent z karteczką z naszym imieniem! Moment niepowtarzalny – bo ta ciekawość co jest w środku jest taka zaawansowana, że bez zastanowienia otwieramy go! Ale najgorsze jest, kiedy rozpakowujemy swój prezent, a tam perfumy z AUCHANA za 20 złotych, których otrzymaliśmy aż trzy zestawy w tym roku! A do najlepsze? Przecież nie używasz perfumów! No realy?! W tym wpisie chciałbym troszkę napisać, jak nie robić „niechcianych” prezentów. Bo chyba nikt nie lubi ich dostawać. Zapraszam do czytania!

To co ja mam kupić?

  1. Jednym ze sposobów na zakup trafionego prezentu jest czytanie między wierszami u osoby, której chcemy coś sprezentować. Często jest tak, że przebywając z jakąś osobą słyszymy: – Kurde, muszę sobie kupić takie coś… muszę sobie kupić tamto itp. Nawet sobie nie zdajemy sprawy – a to jest tak świetnie podłapać od kogoś. I uwierzcie mi, że kupując tą rzecz, którą ktoś „musi” sobie kupić będzie jednym z trafionych prezentów. No od obdarowanej osoby usłyszycie: – Kurde, skąd wiedziałeś?!
  2. Zapytaj wprost! Tak, to już nie będzie taki prezent (niespodzianka) – ale to jest lepsze rozwiązanie, niż zakup czegoś bezpłciowego, co może komuś nie pod pasować w ogóle. Najlepiej zapytać, powiedzieć, że nie chcesz kupić czegoś, co pójdzie do szafy czy do szuflady – tylko coś, co będzie praktyczne – prezent PRAKTYCZNY!

Ja chcąc kupić komuś prezent, a nie wiem co by ta osoba chciała dostać, to pytam się: – Słuchaj, mam zamiar kupić Ci prezent… i chcę, aby ten prezent był dla Ciebie taki ode mnie… jaki chcesz. Co byś chciała otrzymać na prezent? Kończą Ci się perfumy? A może coś potrzebujesz z ubrań itp. I najczęściej wygląda to tak: Koleżance właśnie zrobiła się dziura w ulubionych rajstopach – może zechce, abyś właśnie kupił jej rajstopy!

Najgorszy prezent, to niechciany prezent

Ta… znam to powiedzenie… „Darowanemu koniowi nie zagląda się w zęby„. Ale czy dostać niechciany prezent da Ci jakąkolwiek satysfakcję? Bo według mnie (i Was pewnie też) niechciany prezent gdzieś bawi, ale gdzieś też irytuje. Najczęstszym niechcianym prezentem są… PERFUMY! Szczególnie te za 20 złotych z supermarketu w promocji świątecznej, gdzie w gratisie jeszcze dostaniesz wkładkę do sedesu. Uważam, że kupowanie komuś perfum jest troszkę takim „kupię coś, bo chyba muszę„. Ja na przykład nie używam perfum i kiedy dostaję takowe, to mówię od razu: – Ale sorry, przecież ja nie używam perfum! Składam reklamację! – To działa! Bo na kolejny rok nie zdarzyło mi się, abym dostałem od tej osoby perfumy… 😀 Wiem, wiem – troszkę jestem bezczelny… ale to w dobrym celu!

Kolejny problem to kupić jakiś drogi niechciany prezent np. telefon, aparat, tablet itp. – tutaj to wymaga już grubszego portfela i większego przemyślenia. W tym wypadku bym się troszkę zastanowił, czy warto kupować coś według swojego wyboru? Ja uważam, że NIE… Przykładem może być chociaż aparat… Otrzymuje drogi aparat od osoby, która chciała mi sprawić świetną niespodziankę – i niespodzianką była dla mnie głownie wartość tego prezentu, a nie co dostałem… Mimo, że marzyłem o aparacie… ale… no właśnie! Dostałem aparat marki, której po prostu nie lubię i z którą miałem wiele nieprzyjemnych doświadczeń. Od razu nasunęła mi się myśl: – Fajny prezent, ale nie satysfakcjonuje mnie on… szczególnie, że jest to drogi prezent, no i którego nie da się od tak wrzucić do szuflady… Nie lepiej było wcześniej jakoś zebrać ode mnie informacje np.: – Słuchaj, bo planuję kupić sobie aparat – jaki byś mi polecił? I tutaj od razu wiadomo,że odpowiadam według swojego uznania: – No ja polecam aparaty marki WEDEL, bo plują czekoladą itp. I masz podane wszystko na tacy! Teraz wystarczy poszukać w przeznaczanym przedziale cenowym na ten cel takiej marki, jaki polecałem (czyt. „wybrałem”). Wtedy jest większe prawdopodobieństwo, że będzie to trafiony prezent. Lecz mimo wszystko przy drogich prezentach ja bym zastosował taktykę „Słuchaj, chce Ci kupić taki prezent… np. aparat, pozwalam Ci wybrać model w przedziale cenowym +/-. Tyle.

Uważam, że najlepiej zapytać kogoś bezpośrednio jaki chce prezent, albo gdzieś między wierszami wyczytać, bądź po prostu podpytać tj. wyżej podałem przykład itp. Ale nie kupować komuś czegoś, co w ogóle mu się nie przyda. Może to być najmniejsza rzecz: krem do rąk, kalendarzyk, myszka do komputera, kran, etui na telefon, kuchenka mikrofalowa itp. Ale jeszcze raz powtarzam: – Coś praktycznego, co będzie używane do kolejnych świąt!

Dla przykładu ja jako byłem troszkę młodszy, to swojej mamie kupowałem np. pilnik do paznokci, kalendarzyk, w którym sobie robiła notatki! Była zadowolona, bo były to prezenty takie, jakie musiałaby sobie sama sprezentować! Oczywiście wcześniej obeznałem się w terenie, by kupić coś podobnego…

A jeżeli już naprawdę nie masz pomysłu, to pomyśl np. nad zdjęciem z grawerowaną ramką (koszt ok. 40 zł), coś napisać od siebie i dorzuć jakieś wspólne zdjęcie. Będzie to na pewno lepszy prezent, niż np. kwiaty! Po co kupować drogie kwiaty, które za tydzień wylądują do kosza? Wystarczy pomyśleć!  Nie można zamykać się na pospolite prezenty, które są już banalne i mało interesujące…

Oczywiście to nie tyczy się tylko prezentów świątecznych – ale też tych na różne inne okazje tj. urodziny, imieniny itp.

A czy Wy macie jakiś sprawdzony sposób na zakup prezentów dla swoich bliskich? Czy uważacie, że zapytanie kogoś o to, jaki prezent oczekuje jest niepoprawne? Bądź może podzielacie moje zdanie? Dajcie znać w komentarzach!

3 komentarze

  1. Pingback: Święta, Święta… ateista o świętach.. – Jam Olekx… Chapam życie każdego dnia..

  2. Podzielam w całości twoje zdanie.Naprawdę fajny post,bo opisujesz wszystko w sposób luźny i taki prawdziwy,a większość osób, którzy prowadza bloga, tak nie potrafią.Uczę się od ciebie.

    • Cześć Piegusek!
      Myślę, że wynika to gdzieś z mojej osobowości – piszę tak, jak to mniej więcej bym powiedział… Rzadko kiedy próbuję zastąpić jakieś słowo innym słowem (którego nie znam, ale mimo wszystko lepiej by wyglądało). Ale tu nie chodzi o wygląd, tylko o przekaz moich wpisów, bo to jest chyba najważniejsze. Na pewno zajrzę na Twojego bloga! Pozdrawiam i dziękuję za komentarz! 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *